Przejdź do głównej zawartości

Październik

Zakynthos, wakacje, na które prawie nie pojechałam. 

Dawno nie było u mnie urlopu. Takiego prawdziwego – bez pośpiechu, bez myślenia, co trzeba zrobić, i przede wszystkim z dala od codzienności.

Tym razem do ostatniej chwili nie wiedziałam, czy w ogóle uda mi się wyjechać. Zdrowie postanowiło jeszcze przed urlopem trochę mną sponiewierać 😉. Ostatecznie jednak spakowałam… pół apteki, leki wzięłam ze sobą w ilości zdecydowanie „na wszelki wypadek” i pojechałam. I wiecie co? Bardzo się cieszę, że podjęłam tę decyzję.

Trafiłam na Zakynthos – wyspę, która naprawdę potrafi zachwycić. Turkusowa, krystalicznie czysta woda, ogromne skały, groty, piękne zatoki i widoki, przy których człowiekowi po prostu opada szczęka. 😍

Zakynthos, nazywana też Zante, jest jedną z greckich Wysp Jońskich. Kojarzy się przede wszystkim z charakterystyczną Zatoką Wraku, błękitną wodą i oczywiście żółwiami Caretta caretta, które upodobały sobie tutejsze plaże do składania jaj.

I właśnie żółwie były dla mnie jednym z największych wakacyjnych zaskoczeń. 

Udało mi się zobaczyć malutkiego żółwika, który właśnie wyruszał w swoją pierwszą podróż – z plaży prosto do morza. ❤️ Trafiłam akurat na okres wylęgania się żółwi, więc było to naprawdę niesamowite przeżycie.

A jakby tego było mało, udało mi się również zobaczyć ogromne żółwie morskie! Podobno więcej można ich spotkać wiosną, więc chyba naprawdę miałam wyjątkowe szczęście. 

Były też groty, krystaliczna woda, wielkie skały i tyle pięknych miejsc, że zamiast się rozpisywać, po prostu wrzucę kilka zdjęć. Niech zdjęcia zrobią całą robotę. 








Bo czasami naprawdę trudno opisać słowami coś, co najlepiej po prostu zobaczyć.

Kiedy nadszedł czas powrotu, cieszyłam się, że wracam do domu. 😄

Może z wiekiem człowiek coraz bardziej docenia swoje cztery kąty? 🤔
A może po prostu własne łóżko po urlopie smakuje jak najlepszy hotel. 

Na wakacje nie zabrałam ze sobą ani jednej włóczki! 😱

I to była decyzja całkowicie świadoma. Postanowiłam zrobić sobie prawdziwą przerwę. Oczywiście przed wyjazdem zdążyłam kupić włóczki… bo przecież jakieś granice rozsądku trzeba mieć. 😂

Teraz, po powrocie, czas wrócić do rzeczywistości. Najpierw muszę wyrobić kilka małych sweterków z resztek, a później przyjdzie czas na większe projekty.

Czyli wakacje się skończyły…i chyba właśnie tak powinno być. 

Pozdrawiam 

Komentarze

  1. Witaj z powrotem, wypoczeta fizycznie i mentalnie. Bylam tylko na Krecie, Rodosie i Santorini. Teraz marzę ujrzeć te piekne zakątki na Zakynthos.W domu , oczywiście
    najlepiej, a szczególnie po podróży, tylko nie rzuć się do prac z rozbiegu, do wszystkiego potrzebna rozgrzewka. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że te Wyspy są do siebie podobne i klimat w sumie taki sam. Ale oczywiście każda w swoim rodzaju. Z obowiązkami to stopniowo, choć do robótek już za tęskniłam 🤭

      Usuń
  2. Zdjęcia wspaniałe, oddają klimat miejsca. Piękny miałaś urlop, pełen zachwytów i na deser radość z powrotu do domu. Decyzja o przerwie robótkowej pozwoliła cieszyć się tym niezwykłym czasem i a po powrocie zaostrzyć apetyt i zwiększyć radość z włóczkowej pasji:-) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, miejsce zachwycalo mnie swoimi zatoczka i, błękitne szmaragdowa woda i co dla mnie ważne ciepłem. Za robotkami zdążyłam zatęsknic i już kilka pomysłów jest ☺️.

      Usuń
  3. Dobrze, że się wyrwałaś na wakacje, taki odpoczynek daje energię na wiele następnych tygodni.
    Ja tego lata też zdołałam wyjechać, choć nie w tak spektakularne miejsce, i też z przyjemnością wróciłam do domu, bo wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
    W przeciwieństwie do Ciebie, wzięłam ze sobą druty i zaczętą chustę. I wiesz co, nie przerobiłam ani jednego oczka🤣 Taki detoks. Za to po powrocie w ekspresowym tempie dokończyłam robótkę😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 🙃 No widzisz czasami przerwa wręcz wymagana jest od swojego hobby. U mnie ekspresowo jeszcze nie jest ale dokończyłam zaległą robótkę i mam teraz do pokazania 3 małe szybkie robótki 🫣.

      Usuń
  4. Ależ piękna podróż! ❤️ I chyba tym bardziej wyjątkowa, skoro do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy w ogóle się wydarzy. Zakynthos zachwyca, ale najbardziej urzekła mnie historia z małym żółwikiem 🐢💙 To musiało być naprawdę niezapomniane przeżycie! Cieszę się, że mimo wszystko zdecydowałaś się pojechać i dałaś sobie ten czas na odpoczynek. A pół apteki w walizce i zero włóczki to już prawdziwa wakacyjna przygoda 😂 Teraz pozostaje wrócić do codzienności… i oczywiście do włóczek. 😉

    OdpowiedzUsuń
  5. Można powiedzieć że podróż wyjątkowa, choć trochę nie domagałam to jednak widoki i żółwie mi to wynagrodziły ☺️🤭 kto wie kiedy trafi się taka podróż kolejny raz 😉 do codzienności i włóczke wróciłam już następnego dnia po powrocie z wielką przyjemnością 😁

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Tu znajdziesz kogoś kto może być dla Ciebie przyjacielem

Popularne posty z tego bloga

Wrzesień

Wrzesień w kolorach mojego swetra  Wrzesień zawsze kojarzy mi się z kolorami, które wybrałam do tego swetra. Niby jeszcze lato, a jednak już nie do końca… Wieje chłodny wiaterek, poranki i wieczory robią się zdecydowanie chłodniejsze, a jesień powoli zagląda nam przez ramię. A dziś, przy próbie zrobienia zdjęć swetra, wiatr niemal chciał mi urwać głowę 😂. Na szczęście sweter, zanim trafił do swojej właścicielki, zdążył szybko zazdjęciować na tarasie .  Kilka danych technicznych 🧶 • włóczka: Ispe Merino 100 • druty: 4,5 mm • zużycie: 90 dag • motek: 50 g / 100 m Zostało mi jeszcze około 40 dg włóczki i właśnie zastanawiam się, czy wystarczy jej na jakiś mały projekt. Może czapka?  A może coś dla dziecka? 🤔 Sama włóczka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Jest sprężysta, przyjemna w dotyku i bardzo fajnie pracuje na drutach . Myślę, że jeszcze do niej wrócę, szczególnie przy projektach dla dzieci.  A Wy macie już ochotę na jesienne dzierganie, czy jeszcze tr...

Sierpień

Dwa kwiatowe sweterki dla moich wnuczek  Mimo trwającego remontu, wszechobecnego kurzu i robienia przetworów udało mi się zdążyć z wrześniowym prezentem dla moich obu wnuczek. Wydziergałam dla nich dwa kwiatowe sweterki.  Dziewczynki zachwycone, a ja mam nadzieję, że sweterki będą im dobrze służyły i dzielnie znosiły jesienne harce. ❤️ Tym razem zrobiłam mały eksperyment i zamiast mojej ulubionej wełny czy bawełny wybrałam antypilingową włóczkę akrylową przeznaczoną dla małych dzieci . Skusiła mnie przede wszystkim jej praktyczność – można ją spokojnie wrzucić do pralki i odwirować, bez obaw o to, że sweterek straci swój kształt. I muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona . Włóczka okazała się niezwykle miękka, przyjemna w dotyku i bardzo sprężysta, a dzianina ładnie trzyma formę. Teraz pozostaje mi tylko sprawdzić, jak sweterki spiszą się w codziennym użytkowaniu. 😉 Wzór kwiatów znalazłam na pinterest, a sweterki robiłam w kawałkach od dołu, a potem po zszywalam. Dawno j...

Październik

Sweterek od Renaty Grabskiej tak mi się spodobał, że robiłam dwa równocześnie. Jeden ze wzorem tak jak w opisie, a drugi z ciemniejsze włóczki też z opisu ale bez wzoru tylko na gładko. Ciemny kolor tłumił wzór, więc z niego zrezygnowałam. Włóczke miałam ze starych zapasów, jedwab z bawełna i cekinami.  W sierpniu jadąc nad morze spędziłam 7 godzin w aucie w jedną stronę i potem tyle samo wracając. Więc wykorzystałam ten czas bardzo owocne. ☺️ Sweterek dostała w prezencie córka.  Link do opisu Renatki we wcześniejszym poście.  Pozdrawiam wszystkich zaglądajacych. 🙂