zaczął się wrzesień, koniec laby więcej obowiązków, a co za tym idzie mniej robótek, pomalutku coś powstaje ale końca nie widać pokaże jednak kawałek robótki
może w tym tygodniu skończę ale to nie jest pewne bo mam jeszcze zaczęte dwa inne projekty
ponadto obowiązkowo musze codziennie odbywać spacery po sadzie żeby płoszyć szkodniki – czyli sarny
tak tak te urocze zwierzątka u mnie w sadzie pełnią niestety tą rolę, niszczą mi systematycznie posadzone drzewka w związku z czym 1/3 plantacji nie ma. Zazwyczaj spacery odbywam z psem bo on szybciej biega za sarnami ;) ale dziś wzięłam aparat żeby pstryknąć parę fotek i syna do towarzystwa, sarny chyba wyczuły pismo nosem i dziś się nie pojawiły ale i tak pokażę parę fotek :)
niestety już w trakcie spacery zaczęły się zbierać czarne chmury
tu jeszcze przez chwile świeciło słońce
a potem był szybki powrót do domu
okazało się jednak że chmury były na pokaz, już świeci znowu piękne słońce a mu zrobiliśmy kolejne słoiczki z marmoladą bo jabłek u nas w sadzie w tym roku dostatek :)
do miłego poczytania w następnym wpisie :)