piątek, 2 grudnia 2016

Cykl świąteczny .........

Diagnoza wstępna postawiona - nerw łokciowy 
nie wiem czy to dobrze czy źle ale chwilowo zakaz dziergania, mam oszczędzać rękę i brać leki - zobaczymy

Co robi więc osoba kreatywna? :)

Krawcowa ze mnie żadna, ale proste podkładki do dekoracji stołu chyba dam rade uszyć, materiały zakupiłam, trzymajcie kciuki .....:D



 pierwsze proste podkładki gotowe, a teraz przerwa na kawę 



niebawem pokażę resztę, muszę szyć również z przerwami

czwartek, 1 grudnia 2016

Cykl świąteczny........

Wszyscy albo prawie wszyscy teraz pokazują prezenty i ozdoby świąteczne, więc ja postanowiłam w tym roku, że nie będę wyjątkiem i tez kilka pokażę :) ;)

zacznę jednak od prezentu zrobionego dla ...............Siebie  :D

włóczka to Greta Multi Natura (10dg - 410mt)  z firmy Bafpol, w ramach podziękowania za testy :)

sama wybrałam i sama zrobiłam, ale na maszynie dziewiarskiej ( knitting machine) , ponieważ ręka nadal boli i muszę ją jednak oszczędzać :(

Włóczka jest bardzo wydajna, na sweterek wyszło mi 3 motki 

W melanżach stawiam zawsze na prostotę i taki sobie sweterek zrobiłam :)
długi - szeroki luzacki ;)

Robiłam od góry metodą na C, potem tylko zszywanie i gotowe, na dole rozcięcie, tył lekko dłuższy od przodu

niestety chyba będę o niego toczyła wojnę z córką, bo jak założyła do zdjęć to już do pracy w nim pojechała :)

włóczka niesamowicie miękka i miła, do tego ciepła - mimo że ma w składzie 65% akrylu a tylko 35 % wełny to jeszcze ją sobie zafunduje w innym kolorze :)



 mały poślizg ;)


 do następnego wpisu - buziaki dla Was  ;)




wtorek, 29 listopada 2016

Filcowanie na mokro

kolejne próby które okazały się chyba niepowodzeniem, zreszta same oceńcie, potrzebuje konstruktywnych opini i rad szczególnie od fachowców w tej dziedzinie ;):)

jeszcze mi zostało trochę kawałków czesanki, wiec próby trwają nadal mniej lub więcej udane
tym razem ćwiczyłam razem z kobietkami na youtube filcowanie kwiatów :)

efekt jakoś mnie nie zadowolił nooooo ale coś tam wyszło, ku pamięci zapisuję, w końcu to trzeba pokazywać i te mniej udane efekty eksperymentów :D





taki sobie kwiat - pojęcia nie mam do czego to mi może posłużyć buhaha jak macie jakieś pomysły to śmiało .....  chętnie posłucham ;)

drugi kwiat - technika układania była inna - efekt nawet mi przypadł do gustu - nie udało się jednak połączyć go z materiałem na którym chciałam to ufilcować - porażka




wszystko zrobiłam jak pani na filmie - widać podkład miałam zły albo co..?  no właśnie...co?
ponieważ jednak kwiat się ufilcował - zrobiłam do niego podkład tez filcowy i wyszedł taki kawałek materiału


jeszcze nie wiem do czego go wykorzystam, pomysł już nieśmiały mi zaświtał.ale póki co. ...cicho szaaaaa bo licho nie śpi ;)

mam jeszcze ufilcowany kawałek na futerał do telefonu - w trakcie realizacji i tego akurat nie pokażę bo będzie prezentem drobnym dla kogoś :)



To w temacie filcowania tyle, próby mniej lub bardziej udane nadal będą bo mi się spodobało, resztek jeszcze trochę mam, wiec muszę wykorzystać do końca, jeśli chodzi o filcowanie samo w sobie niby proste a jednak..........nie ;) :)

Chętnie posłucham porad w tym temacie, jeśli macie jakieś doświadczenia to podzielcie się nimi :)
Pozdrawiam słonecznie bo za oknem zaczyna się zima :)

środa, 23 listopada 2016

Test dla Bafpol

tym razem mało słów więcej fotek

udało mi się skończyć kolejny projekt dla firmy BAFPOL

- włóczka Alize Alpaca Royal - 5 motków - 55%acrylic, 15%wool,30%alpaca
druty nr 4; 5
rozmiar sweterka uniwersalny od S do L

projekt nazwałam  zimowe otulenie  :)

Włóczka jest miękka, więc te przeplatane warkocze robiło się bardzo przyjemnie i szybko, korzystałam z drutów nr 3,75 i 4, w opisie producent zaleca 4 i 5. w sumie te warkoczyki na piątkach - czemu nie, jednak chciałam żeby sweterek był bardziej ciepły.

Nie mam pojęcia jak będzie po kilku praniach, ale póki co jestem ze sweterka zadowolona, jest ciepły, nie gryzie a to dla mnie ogromnie ważne :)

Włóczka jest wydajna bo na tak duży sweter robiony warkoczami poszło tylko 5 motków, zostało dosłownie kilka metrów nitki





jeszcze tylko usiąść i skończyć opis :)

ps. ręka boli jakby mniej albo się już przyzwyczaiłam, nadal biegam po lekarzach i próbuje zdiagnozować dolegliwość, trzeba mieć zdrowie i fizyczne i psychiczne ;)

poniedziałek, 21 listopada 2016

Prezenty

to chyba dobry temat zawsze, a szczególnie teraz kiedy zbliża się wielkimi krokami czas świąteczny. 
Obdarowujemy wtedy najbliższe nam osoby prezentami chcąc im sprawić radość.
Czy jednak zawsze trafiacie z prezentem? Nie macie problemu przy jego wyborze?

Najłatwiej jest w najbliższej rodzinie, kiedy prezent ma być dla współmałżonka lub dzieci (tak mi się zdaje ) ;)
Są to osoby nam najbliższe, znamy ich przyzwyczajenia, wiemy co lubią, co by ich ucieszyło. Oczywiście tu tez może się zdarzyć, że prezent według nas jak najbardziej na czasie, nie jest akurat tym czego obdarowana osoba potrzebuje, ale powiedzmy, że chodzi o sam gest i każdy obdarowany się cieszy, ze ktoś o nim pamięta. 
Przynajmniej tak jest w mojej rodzinie. 
Nigdy nie przywiązywaliśmy wielkiej wagi do prezentu, chodziło w sumie o drobiazg i niespodziankę, żeby wywołać uśmiech na twarzy osoby obdarowanej :)

Pamiętam jednak jak przed pierwszą komunią mojego najmłodszego syna, siostry dzwoniły pytając, czego młodemu człowiekowi potrzeba, a ja odpowiedziałam, że gry planszowe. Mogą być np. nowe szachy, bo w starych już poginęły pionki,
No i na komunii moje dziecko dostało oprócz oczywiście innych prezentów również wiele gier planszowych i do dziś ze śmiechem sobie przypominam, jak obdarowany kolejną gra planszową spojrzał z wyrzutem na moją siostrę i powiedział - znowu gra?

Uśmiałam się wtedy z siostrą serdecznie bo wiem, że tak naprawdę bardzo go te szachy ucieszyły i nawet zapisał się do kółka szachowego, sam z własnej nieprzymuszonej woli  ;)

No tak ale co kupić kiedy dziecko już się usamodzielni i wyjdzie z domu?
U nas w domu jest taki zwyczaj, że ustalamy wspólnie kwotę w ramach której ma się mieścić upominek, a potem każdy z domowników wypisuje na liście pięć drobiazgów. które by go ucieszyły :)
Nie ma co prawda wtedy niespodzianki typu WOW, ale tez jest mała niewiadoma... 

Mam wiele wspomnień związanych z prezentami, które nam sprawiły dzieci które się już usamodzielniły. 

Najbardziej utkwił nam w pamięci i zawsze ze śmiechem i łzami w oczach wspominamy prezent, który dostał mój małżonek na "okrągła"  rocznice urodzin :) 

Dzieciaki postanowiły, że tak ważna data musi być jakoś zaznaczona i postanowiły "ojcu" zakupić coś typu "WOW" no ale ile dzieci tyle pomysłów, każdy obstawał przy swoim, więc oddelegowano jedną osobę do mnie jako najlepiej wiedzącej czego tacie trzeba :) ;) (buhahaha)

Z przedstawionych propozycji najbardziej spodobał mi się weekend w spa z osobą towarzyszącą - oczywiście nie muszę chyba pisać dlaczego :)

Zaznaczyłam, tylko, że ma być w odległości dwóch godzin jazdy od domu, nie potrzeba nam tam żadnych cudów, wystarczy basen, bo ojciec lubi pływać, ja zresztą też,no i ma to być z dala od zgiełku miejskiego ;)

Teraz internet oknem na świat więc przez internet taki wyjazd został zakupiony, my dostaliśmy tylko adres i informację, ze trzeba sobie termin ustalić. Urodziny są w listopadzie, wiec siłą rzeczy termin ustaliśmy na początek grudnia, a co tam, w końcu to plan był taki, żeby się porządnie wyspać, pospacerować w lesie i pobyć ze sobą wspólnie :)

Okolica piękna bo puszcza kampinowska, rzut beretem od stolicy,, wiec po drodze zostawiliśmy u najstarszej córki "młodego" a my pomknęliśmy do tego SPA 

Nie wiem czy powinnam opisywać tu ze szczegółami to co tam zastaliśmy, ale odradzam zakup przez internet takich wyjazdów bo czasem rzeczywistość może bardzo się różnić od tej opisanej w necie :D

W skrócie powiem tak - właściciel gbur, zimne pokoje, łóżka na kółkach, pokój ledwo zmieścił łóżko i tv, cienki koc do przykrycia, do basenu mój mąż nie chciał wcale wejść jak go zobaczył :P no ale go zmusiłam i nawet trochę popływał.
Powiem Wam jednak, że był to najlepszy wyjazd i do dzisiaj go wspaniale wspominamy bo nigdy tak się nie uśmiałam do łez jak wtedy z całej tej sytuacji i tego prezentu :)
Oczywiście za żadne skarby nie przyznałam się mężowi że przyczyniłam się do tego :D
Uciekliśmy stamtąd dzień wcześniej i zatrzymaliśmy się u córki, żeby trochę pobyć w stolicy i odpocząć od tej dzikiej głuszy 
A mężowi zaznaczyłam, ze ja na swoją okrągłą rocznicę urodzin, chce dostać ... włóczkę :) ;)

Taaaaaaaaaaaa.... no, ale dodam, że mimo, iż wszyscy wiedzą, co mi sprawia największą radość to nigdy ani od dzieci ani od męża nie dostałam nawet motka wełenki. I jestem im za to bardzo wdzięczna, bo to akurat lubię sobie kupować sama :)

OOOOOOo jeszcze mi się przypomniał jeden prezent dla mojego małżonka, który nie bardzo go ucieszył, ale teraz jest to jego ulubiony przyjaciel i wiernie mu towarzyszy na spacerach :)



A jak wy sobie radzicie za zakupem prezentów, mieliście jakieś przygody z tym związane? Chętnie posłucham - podzielcie się swoimi pomysłami na zakup prezentu lub wrażeniami po otrzymaniu jakiegoś prezentu, który Wam szczególnie utkwił w pamięci. Jakie najbardziej trafione lub nie dostaliście, a może kupiłyście prezenty?




piątek, 18 listopada 2016

Włosy - raport 1

Od pierwszego postu upłynęło 15 dni - może to za mało żeby zobaczyć efekty, ale wystarczająco, żeby coś napisać i się zmotywować, bo zauważyłam że ostatni tydzień to jakoś tak odpuściłam ;)

 tu link do pierwszego postu

plan naprawczy uległ pewnej zmianie:

- tran łykam prawie codziennie - jak nie zapomnę

- piję pokrzywę - tak się składa, ze sama na wiosnę zbierałam i suszyłam :)

- wcieram w skórę głowy codziennie naftę kosmetyczną z dodatkiem olejku rycynowego - jedyny efekt jaki zauważyłam to tłuste włosy (buhaha) no nie jeszcze skóra głowy przestała mnie boleć, a to ważny szczegół ;)

- maseczki - bananowa mi jakoś nie przypasowała, sama nie wiem dlaczego, zostałam więc tylko przy opcji ( żółtko+cytryna+ olejek rycynowy)

w pierwszym tygodniu pełna zapału maseczkę zastosowałam trzy razy, w drugim tygodniu czasu jakby mniej już tylko dwa razy mi się to udało, a w trzecim tylko raz, -- same wiec widzicie tendencja spadkowa, kopniak mi potrzebny i już
mam nadzieję, ze po tym wpisie znowu ruszę pod górkę :)

- nie używam szamponów, myję głowę samym żółtkiem i dodaje cytryny do spłukiwania

Ponieważ jestem już w wieku, kiedy włosy farbuję po to, żeby zakryć siwe włosy, postanowiłam spróbować zamiast farby płukanek przyciemniających włosy np. z kory dębu lub liści orzecha. Zakupione zostały obie, płukanek zrobiłam już trzy i.....może ja te płukanki źle robię? wyczytałam u dziewczyn na blogach, ze po trzech to już spokojnie wszytko pięknie będzie wyglądało............dziewczyny pokazywały swoje piękne włosy w innym kolorze, a tu ...lipa
może i lekko mi włosy ściemniały ale co do siwych to stanowczo zaprzeczam, że niby to ma pokryć, chyba dziś zakupię farbę i same odrosty mi córka pofarbuje farbą, z płukanek nadal nie rezygnuję. 


malutką różnicę widzę no i nad czołem małe włoski mi odrastają :)

powinnam wprowadzić jeszcze te płukanki ze skrzypu lub pokrzywy, ale boję się że jak za dużo tego będzie to się zniechęcę bo wiadomo, ze człowiek to taka leniwa istota ;)

No i szukam sprawdzonej domowej maseczki na nawilżenie włosów bo same te żółtka to jakoś monotematycznie, jeśli macie coś takiego to podpowiedzcie :)

środa, 16 listopada 2016

Środa z Maknetą

Środa to dzień szczególny dla mnie z kilku powodów:

- półmetek tygodnia ;)
- środowe czytanie z Maknetą
- wolne popołudnie tylko dla Siebie

i tak się jakoś składa, że od trzech tygodni jak wstaję rano i patrzę w okno to widzę: szaro, buro i pada
dzisiaj tak samo pada od rana klimat typowo butelkowy albo.......książkowy :)

Tydzień temu spojrzałam w okno - pada, zakupiłam więc z myślą o popołudniowym czytaniu czekoladę, wiadomo przecież że czekolada to lek na WSZYSTKO 
Pod kocykiem z książką spędziłam całe popołudnie, po czekoladzie zostało tylko opakowanie, które moje dziecko znalazło po powrocie do domu. Dziecko było oburzone, ale jakoś nie miałam wyrzutów sumienia, znaczy chyba zła matka jestem 

Książka była z typu lekkich, szybko się czytało, dawno się tak nie uśmiałam. Autorki nie znam, ale jeszcze sięgnę po coś z jej książek. Polecam szczególnie kiedy dzień jest ponury a nam zdecydowanie potrzeba czegoś na poprawę nastroju :)

Marta Obuch - Łopatą do serca


Druga przeczytana książka to kryminał- Katarzyna Berenka Miszczuk - Pustułka
tu mam mieszane uczucia bo chociaż akcja była wartka, trup się ścielał gęsto, to jeszcze przed zakończeniem miałam przeczucie i to dobre kto się kryje za tymi morderstwami. Mimo to jakoś do mnie nie przemówiła ta książka za bardzo naciągana - a może nie? Same oceńcie :)

Robótkowo nadal nic...  kuruje bolący bark, ale już zdecydowanie lepiej, prywatnie zaliczyłam pana fizjoterapeutę no i ćwiczę, ćwiczę ćwiczę

A jaka dla Was jest środa czy to dzień jak codzień czy czymś się wyróżnia? :)


poniedziałek, 14 listopada 2016

Wiatr odnowy

....wiał......... pamiętacie ta piosenkę? :)



jak już zauważyłyście blog lekko się przeobraża, jeszcze nie wiem co  wyjdzie czy piękny motyl czy jakaś poczwara ;)
wszystkie te zmiany mają na celu trochę uporządkować trochę ten chaos i zmienić trochę formę, wprowadzić nowe treści :)

Niestety dolegliwości barkowe mogą się przedłużyć więc samego robótkowego tworzenia będzie jakby mniej, a że ja robaczek kreatywny nie potrafię siedzieć i nic nie robić to wpadłam na pomysł, że trochę o życiu poza robótkami będę pisać :)

Mam nadzieję, ze Wam się spodoba i będziecie nadal tu zaglądać oraz dzielić się również swoimi pomysłami mniej lub bardziej szalonymi :D
przyjmę wszystko na klatę - krytykę też ;)

Podpowiedzi są zawsze mile widziane, obrażalska nie jestem, te osoby które mnie znają lepiej doskonale o tym wiedzą, jest to dla mnie miejsce, gdzie oprócz magazynowania swoich prac, nawiązuję przyjaźnie i poznaję nowe osoby :)
i tak niech zostanie :)

Na ten tydzień życzę Wam uśmiechu, mnie czekają urodziny małżonka, więc w planach tort urodzinowy i krótka historyjka o prezentach, zaglądajcie :)

czwartek, 10 listopada 2016

Filcowanie

chwilowo mam zakaz dotykania drutów z powodu dolegliwości ręki - jeszcze dokładnie nie przebadanych - 90% wskazuje ze jest to zespół cieśni nadgarstka  - jeszcze jestem przed wizytą u ortopedy więc mam nadzieję, ze to co innego  :(

w każdym razie jako kobieta aktywna siedzieć bezczynnie nie potrafię, 

przypomniałam sobie ze gdzieś w pudle mam wełnę do filcowania kupioną wieki temu na potrzeby filcowania na sucho - jakoś mi ten temat nie przypadł do gustu na tyle silnie żeby go kontynuować, pudło powędrowało w czeluści szafy, aż do wczoraj ;)

po obejrzeniu miliona filmów z filcowaniem na mokro ;) :)

prezentuję swój pierwszy własnoręcznie ufilcowany dzisiaj obrazek

układanie wzoru to chyba najtrudniejsza część tego całego przedsięwzięcia 

 potem obficie obrazek namoczyłam wodą z szarym mydłem

tak wyglądał po około 45 minutach filcowania z małymi przerwami
zbliżenie

 a tak będzie wyglądał na ścianie jak już go oprawię



nawet kolor ściany mi pasuje ;) - pytanie tylko - jaki kolor ramki? jakieś propozycje?

czwartek, 3 listopada 2016

S.O.S dla włosów

wiem, wiem to blog o robótkach, ale przecież wiadomo, że oprócz robótek istnieje jeszcze życie obok :) ;)

niestety ostatnia wizyta u fryzjera zmusiła mnie do działania i ratowania tego co zostało mi na głowie
a zostało bardzo mało i krótko, więc postanowiłam się podzielić moimi próbami ratowania tego co mam , może ktoś z tego kiedyś skorzysta - kto wie :)

pobawię się trochę w królika doświadczalnego i zobaczymy co z tego wyniknie, 

swoimi spostrzeżeniami będę się starała dzielić co dwa tygodnie, to mnie tez w jakiś sposób zmobilizuje i mam nadzieję, że nie odpadnę w przedbiegach
liczę tu mocno na Wasze wsparcie i dopytywanie co w temacie owym poczyniłam :)

włosy mam cienkie, słabe i suche - fryzjer kazał nawilżać - nawilżać i jeszcze raz nawilżać - zaproponował kilka zabiegów w gabinecie, ale po dwóch dniach czytanie różnych informacji w internecie na temat mnie interesujący postanowiłam najpierw sama przygotować plan naprawczy 

- włosy obcięłam najkrócej jak się dało w moim przypadku 
- stosować będę tylko domowe sposoby co będzie bardziej pracochłonne ,ale może uradzę
- każda nową odżywkę, maseczkę lub wcierkę będę testowała 2 tygodnie jeśli przez ten czas nie zacznie działać zaczynam coś nowego wprowadzać

plan naprawczy na najbliższe 2 tygodnie:
 od środka
- łykam 2 kapsułki tranu codziennie i  w planach zakupienie jeszcze jakiś tabletek wspomagających - jeszcze nie zdecydowałam się co to będzie

 na włosy :
- codziennie wcierka w skórę głowy - sok z czarnej rzepy
- co drugi - trzeci dzień maseczka nawilżająca włosy - przygotowałam dwa zestawy: (żółtko+cytryna+olej rycynowy), (banan+ maślanka+olej kokosowy)
- mycie głowy - żółtko z cytryną, do płukania woda z odrobiną miodu

na początek to wystarczy, jest tego i tak sporo, nie bardzo wiem czy to ogarnę, ale będę się starała tego trzymać

wstawiam też zdjęcie włosów w stanie obecnym, żebym mogła porównywać czy są jakieś efekty ;)

jeżeli macie jakieś sprawdzone sposoby na łamliwe i cienkie włosy podzielcie się, zawsze to lepsze niż reklama tych wszystkich zabiegów, które nam serwują i wychwalają w sieci, a które nie zawsze pomagają a już na pewno skutecznie zubażają nasze zasoby finansowe ;)

cudów nie ma w tym przypadku tu trzeba systematyczności i czasu
pozdrawiam







poniedziałek, 31 października 2016

Podpowiedzi nigdy za wiele :)

bardzo dziękuję Wam za sugestie dotyczące ozdób na sweterku, każde zdanie jest ważne i mam już orientacje większą w temacie :)

Myślę, że zostawię sam sweterek, a jak znajdzie się ktoś kto w sweterku będzie chodził to mama małej osóbki sama zdecyduje co woli :)


a tymczasem pokażę sukienkę na modelce, założenie było, żeby zrobić na 104 cm, ale moja urocza modelka ma 116 cm więc sukienka będzie mogła być noszona również jako tunika do getrów :)




pozdrawiam :)

sobota, 29 października 2016

Pomocy czyli testowanie rynku :)

znalazłam w pudle trzy kolory wełenki zakupione jakiś czas temu na allegro - wiem tylko ze to wełenka niemiecka, niestety więcej danych nie posiadam
zrobiłam z niej bluzeczkę dla dziewczynki 2- 4 latka jak znajdę jakaś modelkę to będę wiedziała - wtedy wrzucę zdjęcie na dziewczynce i dodam opis jak ktoś będzie chętny :)
A teraz testowanie rynku - która wersja? a może same paski bez ozdobników, poradźcie
szczególnie proszę o poradę mamy lub babcie, które mają w tym wieku dzieciaczki :)
czy może bez żadnych ozdób, czy raczej wyszyć coś kolorowego czy...???


wszelkie propozycje mile widziane

poniedziałek, 24 października 2016

Zimowa prenceska - test dla Bafpol

tym razem w moje ręce trafiły dwa motki Alize Lanagold 800 
- 49%wool, 51%acrylic
motek 10 dg = 800 mt

pierwsza myśl - o matko jaka cienizna ;)

druga myśl - idealna do "double knitting"

pierwszy pomysł - dwustronny komin i refleksja - nie zdążę bo ograniczony czas testowania

po namyśle postanowiłam zrobić z podwójnej nitki przeplatając dwa kolory ze sobą, spodobał mi się efekt i wierzcie mi - gdybym miała więcej niż po jednym motku już bym chodziła w spódniczce :D

efekt tego przeplatania spodobał się nie tylko mnie, już mam zamówienie na taką samą sukienkę w wersji dla dorosłej osoby ;) :)

przedstawiam sukienkę w wersji mini na 104 cm - poszło po motku w kolorze granat - fuksja, druty nr 3,5

chwilowo na wieszaku bo modelki w tym wieku nie posiadam na stanie - może mi się uda wypożyczyć :)







jak tylko zostanie upubliczniony opis to zamieszczę linka do niego :)
pozdrawiam i dużo sił na kolejny tydzień Wam życzę bo za oknem pochmurnie

środa, 12 października 2016

Czerwony kapturek :)

czyli kolejny test dla firmy Bafpol

tym razem testowałam włóczkę

La PAssion Freesia (kolor036) - 5 motków, druty nr 6
100g - 125mt
skład: 25% alpaca - 25% wełna - 50% akryl

włóczka ma dobrze skręconą nitkę, bardzo sprężystą co pomaga nadać kształt robótce, w pierwszej chwili chciałam zrobić z niej płaszczyk - jednak zbyt mała ilość zmusiła mnie do zmiany planów, a szkoda bo myślę że świetnie by się na płaszczyki nadawała nie będzie zwisała smutno jak worek tylko dzięki sprężystej nitce będzie trzymała fason. 

muszę jednak powiedzieć ze po robótce bolały mnie paluchy, to tak jak robiłam koszyczek ze sznurka - sprężysta i twarda niteczka

Ogólnie jestem z niej zadowolona i chętnie jeszcze z niej zrobię właśnie dłuższy sweterek w kształcie trapezu

Z włóczki powstał sweterek dla 11-latki :)

z czego obdarowana się cieszy - mam nadzieję ;)

Opis jak tylko będzie dostępny online - zamieszczę do niego link

Tyle z informacji teraz już pozostało pokazać tylko gotowy wyrób 






tak się składa, ze dzisiaj również czytanie i dzierganie z Maknetą -
 niestety chwilowo nic nie czytam, w planach wizyta w bibliotece

Pozdrawiam Was ciepło i słonecznie bo u mnie za oknem leje od rana



czwartek, 6 października 2016

Środowe czytanie z Maknetą

robótka skończona, za chwilę będzie cała seria zdjęć, ale to jeszcze musi potrwać, bo wełenka gruba to leżakuje sobie i schnie powoli

opis do niej tez ma jeszcze wiele braków, pracuję nad nim ;)

książkę - Sędzia - Mariusz Zielke - przeczytałam z zapartym tchem, zdecydowanie polecam

Choć to co w niej autor opisuje napawa mnie przerażeniem i sama sobie zadaję pytanie - w jakim kraju my żyjemy?!
Nie wróży to dobrze na przyszłość....no ale..........
Utkwiło mi w pamięci jedno zdanie

"Prawo jest jak mur - gad się prześliźnie, lew przeskoczy, a bydło zostanie" - jakże prawdziwe i absolutnie nie napawa optymizmem

Już poszukuję kolejnej książki tego autora jak tylko i coś wpadnie w ręce nie omieszkam się pochwalić :)

Zajawka


za oknem nieśmiało zaczyna świecić, wiec słonecznego dnia Wam życzę :)

sobota, 24 września 2016

Lekki jak piórko czyli piórkowy nietypowy ;)

tak, tak postanowiłam i ja mieć taki sweterek, który da się zwinąć i schować do torebki ;) :)

nadarzyła się ku temu fajna okazja bo mogę przetestować trochę włóczek z firmy Bafpol  :D

więc na pierwszy rzut poszła Alize Kid Mohair Royal

ALIZE KID MOHAIR ROYAL-  190 ciepły beż- 25g- 250mt
skład: 62%kid mohair; 38%polyamid, druty 2-6

Co mogę o włóczce powiedzieć - pierwszy dotyk - szorstki, miałam więc pewne obawy, ale zupełnie niepotrzebnie, włóczka już po pierwszym praniu straciła swoją pierwotną szorstkość i stała się bardziej miękka, co najważniejsze nie podgryza co dla mnie jest ogromnie ważne bo wrażliwa jestem ;)

Do tego jest bardzo wydajna, na sweterek poszło 103g, same więc widzicie że lekki jak piórko :D

Jedyną wada tej włóczki - jeśli to można uznać za wadę - jest to że się sypie, ale to taki urok moheru :) w trakcie robótki miałam wszędzie pełno kłaczków.

Myślę, że jeszcze sięgnę po tą włóczkę bo ciekawa jestem jak się z niej będzie robiło na szydełku, nawet już mam pomysł na bolerko :)

Alize Kid Royal - druty nr 6- poszło 103 g włóczki,  rozmiar uniwersalny od S do XL - pomysł własny










gdyby ktoś miał ochotę na taki sweterek to proszę bardzo 
 mój pierwszy poważny opis ;) klikamy


jak widać córka jest zadowolona i już do pracy w sweterku pojechała :)

mam nadzieję, że tym samym wpisuję się też w akcje zorganizowaną przez Dorotkę - o dzierganiu piórkowych 

środa, 14 września 2016

Powrót

Najwyższy czas znowu złapać za druty i znowu dołączyć do 




dzisiaj więc tylko mały podgląd tego co aktualnie na drutach i książka którą mam zamiar dopiero zacząć czytać
W następnym poście obiecuję napisać więcej szczegółów i być może pokażę już skończoną robótkę

pozdrawiam wszystkich którzy tu zajrzą :)

wtorek, 6 września 2016

Chwalipięctwo

oczywiście w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu - 
uprawiam na swoim blogu jak widać od dawna  ;)

Stwierdzam, że jest ono jak najbardziej potrzebne a nawet wskazane dla nas osób, które dla swojej pasji poświęcają czas i często ostatnie pieniądze schowane w zakamarkach portfela na czarna godzinę  ;)

Wkładają z nią masę serca, a potem co jest oczywiste, chcą pokazać całemu światu - patrzcie jakie cudo stworzyłam




Chciałabym czasem też móc sprzedać coś czego wyprodukowałam ponad miarę, w końcu kasa na nowe zakupy włóczkowe tez jest potrzebna, żeby móc realizować i spełniać się dalej, ale mając dwie siostry i dwie córki a teraz jeszcze synową (właściwie to nie wiem czy ona będzie chciała coś dzierganego własnoręcznie) to stwierdzam, że prędzej do ruiny doprowadzę Szanownego niż zarobię na swojej pasji.

Wzór tej sukienki znam już na pamięć wiec jakby co nie bójcie się spytać czy zrobię na zamówienie ;) :)

Trzecia sukienka, nie doczeka się chwilowo należytej prezentacji bo zapakowana czeka na wysyłkę, mam nadzieję, że siostra pięknie ją zaprezentuje i wyśle mi zdjęcia. 

Zresztą jest taka sama jak poprzednie z małymi zmianami, zrobiona z maxi ze złota nitką - więc na wieczór będzie się efektownie prezentować 

tylko mały podgląd - 

taaaaaaaa, niewiele widać, oprócz tego, że się świeci ;)

Chciałam też powiedzieć, ze zardzewiały mi się druty, uświadomiłam sobie, że ta wiosna i lato praktycznie należały do szydełka - czas to zmienić :)))

Jak tylko skończę zbiór orzechów to zaganiam druty do roboty i zaczynam znowu uprawiać "chwalipięctwo" na swoim blogu - a co mi tam

pozdrawiam Was już jesiennie- zaglądam do Was w przerwie między rwaniem orzeszków i mam nadzieję że już za chwileczkę będę miała czasu więcej


piątek, 2 września 2016

nic nowego

w temacie sukienek utknęłam, a konkretnie jednej

tym razem w wersji czarnej :)





trzecią już kończę, wiec pewnie znowu za chwilę wrzucę fotki ;) :)