Tak jakoś wyszło, że załatwiłam sobie przymusowe leniuchowanie( nie pytajcie o szczegóły). Więc postanowiłam je kreatywnie wykorzystać. Len na szpuli doczekał się, powstaje coś ażurowego i lekkiego. Nie do końca sprecyzowany mam plan, ale myślę, że w trakcie realizacji zarys projektu nabierze bardziej szczegółowego kształtu.
Przy okazji podziwiam swój ogródek, który mi się w tym roku fantastycznie rozrósł, aż sama jestem zaskoczona pozytywnie.
Jeszcze różyczki ogrodowe, niestety zdjęcie telefonem robione ale chciałam pokazać różnicę między dwoma różyczkami, sadzonymi równocześnie, ten sam gatunek, to samo miejsce, różnica tylko w kolorze kwiatków.
Białe mi się rozrosły i pokryły sporą część ogrodzenia, a czerwone mają tylko kilka pączków, hmmmm.
Wiem, że może nie każdy jest zainteresowany kwiatami, ale jak są tu jakieś ogrodniczki to chętnie posłucham teorii na ten temat. To samo się ma z piwioniami, biała ma kilkanaście pąków a czerwona miała tylko jeden, rosną obok siebie.
Tu włóczka żyje własnym życiem, oczka się gubią, a bałagan jest w pełni kontrolowany.”
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
Co prawda udziergu dziś nie będzie, no chyba że jeden stary. Udało mi się odwiedzić brata nad morzem i wykąpać się w Bałtyku. Co prawda kró...
-
Bez zbędnych słów tylko zdjęcia. Powiem tylko, że byłam pełna obaw. Sweter już dwukrotnie miał wychodne i zrobił furorę wśród znajomych 😅....
-
Wrzesień u mnie miesiącem przetworów, porządkowania ogródka i wieczornym drutowaniem. Miałam okazję testować nowy sweterek od @comfortzonek...









Hm....... przymusowy odpoczynek, to znaczy że boli- współczuję, ale za to masz czas na robótki i podziwianie roślin. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńteż staram się widzieć dobre strony :)
UsuńA gdzie tę prawą stópkę wcisnęłaś, że musi być w opatrunku? Wiesz, gdy kupujemy
OdpowiedzUsuńgdzieś roślinki to naprawdę masz zero gwarancji, że to taka sama odmiana i że są w jednakowym wieku. A peonie to wyjątkowo kapryśne kwiatki. Moje przez trzy lata nie raczyły kwitnąć, w końcu wydały na świat "aż trzy kwiatki" a krzaczor był olbrzymi.
Wracaj do zdrowia i niech Ci się lekko robótkuje, bez prucia;)
kapryśne mówisz, ja mam je drugi rok i kwitły w tamtym roku i w tym też, widać im przypasowało :)
UsuńGdyby kózka nie skakał... 😉 Mam róże wsadzone w zeszłym roku od odnóżki i mam tak samo jasne szaleją i ciemniejsze tym wolniej rosną. A ostróżki już nie mam pozdrawiam
OdpowiedzUsuńno właśnie też mam tu przeczucie że te kolory mają coś do rzeczy
UsuńA piwonie białe miałam obsypane kwiatami, czerwone kiepsko czyli coś w tym jest.
UsuńTo nie pytam co się stało ale zdrowia życzę!
OdpowiedzUsuńChociaż lniana nitka zapewne cienka to widzę już spory udzierg:)
Kwiatki też są kapryśne i nie zawsze pasuje im miejsce więc może potrzebują przesadzenia.
to prawda musowo trafić z miejscem, mam nadzieję że to dobre :)
Usuń