?Como eres? Jaki jesteś?



Staram się zaglądać na Wasze blogi systematycznie, czasem pozostawiam po sobie jakiś ślad w postaci komentarza, jednak gdy korzystam z telefonu to zostaje mi tylko podglądanie co tam w Waszym świecie słychać. 
W świecie blogowym ciągle jakieś zmiany, to powstał nowy blog, to starego już nie ma, czasami niestety nie nadążam i podejrzewam, że jest jeszcze wiele nie odkrytych przeze mnie blogów dziewiarskich.
Szkoda mi czasami blogów, na które lubiłam zaglądać a które porosły mchem bo większość dziewczyn przeniosła się na FB lub Insta, jest to zdecydowanie szybsza forma przekazu, a oglądający nie musi wysilać się z komentarzem, wystarczy, że da łapkę w górę ;)
Wracając jednak do tych dziewczyn, które nadal prowadzą bloga, obserwuję jak
każda z nas dziewiarek prowadząca blogi ma inny dar.
Jedna cudnie farbuje wełenkę i umie jej użyć do odpowiedniego projektu, aby pokazać urodę wełenki i projektu. Druga piszę ciekawe posty opisując zwykłe czynności dziewiarskie w sposób poetycki. Trzecia robi cudowne zdjęcia, które przyciągają uwagę i cieszą oko. 
Można pewnie jeszcze tu podawać wiele innych darów i umiejętności osób, które oddają swojej pasji czas i serce, widać że robią to co lubią. 
Nachodzi mnie wtedy refleksja, kurde jaki ja mam dar? Żadnych poetyckich uniesień, wymyślania nazwy dla zrobionej czapki lub szalika, pisania projektów, bo wiem jakie trudne i pracochłonne, a ja wolę dziergać niż pisać. Z doborem kolorów zdecydowanie mam problem, dlatego wybieram włóczki melanżowe gotowe. :)
Zdjęcia no takie normalne w dodatku telefonem. (buahaha)
No oczywiście robię fajne rzeczy jak większość osób, które też je robi. 
Tam mnie jakoś naszło dziś, to sobie usiadłam i napisałam do Was kilka słów, może komuś się będzie chciało na chwilę zatrzymać i  napisać, czy on czasami też ma podobne przemyślenia.

Co mi daje frajdę w pisaniu bloga? Jaki jestem? Czy znam swoje mocne strony? Czy potrafię się doceniać za swoje umiejętności czy uważam to za normalne, że potrafię zrobić czapkę lub szalik?

Komentarze

  1. Też wolę dziergać niż pisać, nawet teraz mam kilka prac czekających już jakiś czas na pokazanie na blogu. Z Instagramem się nie polubiłam, a FB i owszem ale tylko w powiązaniu z blogiem. Swoje blogowanie traktuję jak pamiętnik dziergaczki, takie portfolio pokazujące mój dorobek (niecały).
    Pozdrawiam i życzę nieustannej weny do tworzenia pięknych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo, wena jest tylko z czasem trochę słabiej ;) Ja też zaglądam na fb do dzianej bandy, żeby na bieżąco być z tym co dziewczyny porabiają, czasem poproszę o opinie jakiejś włóczki i wiem że mogę liczyć na pomoc dziergających tam osób. Też mam kilka rzeczy, których jeszcze nie udało mi się tu pokazać, z różnych przyczyn, brak fotografa, brak porządnego aparatu, brak modelki itd. Ale staram się unikać zdania, "że brak mi czasu". Chodzę i powtarzam, ze mam czas tylko muszę go mądrze zagospodarować ;) :)

      Usuń
  2. Fajny post, skłaniający do refleksji. Jestem świeżakiem w blogosferze, tzn. prowadzę bloga od niedawna, od dłuższego czasu jednak śledzę różne blogi robótkowe. Też ubolewam nad tym, że niektóre ciekawe zamierają, tłumaczę to sobie jakimś wypaleniem, może zmianą zainteresowań, może nawałem innych obowiązków właścicielki. Wydaje mi się to nawet oczywiste, że taki etap musi nastąpić, bo trudno utrzymać pasję ciągle na tym samym poziomie, bo my się zmieniamy. Całe szczęście, że powstają nowe blogi, trzeba być tylko otwartym, szukać, znajdować i dawać szansę. Ja skaczę z bloga na blog po bocznych paskach "tu zaglądam" i kiedy trafiam na interesujący mnie wpis, to czytam kilka wcześniejszych, a następnie zabieram się do poznania historii bloga, tzn. czytam wszystko chronologicznie od początku. Czasami jest to kilka lat wpisów. Uwielbiam odkrywać jak ewoluował sam blog, jak zmieniała się prowadząca i fizycznie, i mentalnie. Oczywiście czerpię pełnymi garściami inspiracje do swoich prac, włączając w to osobisty rozwój. Dzięki takim blogom poznałam i nauczyłam się wielu technik pracy z drutami, szydełkiem i igłą. Instagram i FB są znakiem naszych szybkich czasów - krótki przekaz, szybka reakcja. Liczy się głównie obraz, słowo pisane... no cóż, sztuka przekazywania myśli za pomocą słów wydaje się być coraz bardziej elitarną. Ja, chyba z racji wieku, stoję trochę w rozkroku między starą i nową formą przekazu. Nie ma mnie na FB, nie mam Instagrama, można mnie znaleźć na blogu😀

    OdpowiedzUsuń
  3. BoKasia ujęłaś w słowa to, co też zauważam i myślę. Dziękuję że tak to przekazałaś, masz dar pisania. Sama wracam często na początek mojego blogowania i widzę różnicę :). Nauczyłam się przez ten okres wielu rzeczy, no i mam taki magazyn wszystkich udziergów w jednym miejscu. Dzięki temu, że zabrałaś głos trafiłam na Twojego bloga, będę tam chętnie zaglądała, zauważyłam, że mamy córki w podobnym wieku :)
    Co do Insta, to też tego nie ogarniam, założyła mi go córka i obiecała go prowadzić. Ja wolę pozostać tutaj, bo wiem że jak człowieka wszędzie pełno to raczej mało z tego korzyści, wtedy właśnie musi tylko łapkę w górę i leci dalej :D.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Magazyn udziergów w jednym miejscu" - to jeden z powodów, który i mnie skłonił do zaistnienia w sieci, ale nie tylko... Już po tych kilku tygodniach widzę, że jest to punkt wyjścia do wymiany myśli i doświadczeń z ludźmi, którzy podzielają moje zainteresowania, z ludźmi, którzy rozumieją pasję tworzenia i nie mają poczucia, że czas spędzony nad robótką jest czasem straconym. Świadomość, że nie jest się odosobnionym i poczucie wspólnoty są motywujące.

      Usuń
  4. Dobrze to ujęłaś.Mój blog to i dziewiarstwo,i trochę życia powszechnego, i działka, to co cieszy.Niestety czasami tez smutki.Taki pamiętnik robótkowo-życiowy.Zycie potrafi ,oj potrafi namieszać.Cieszę się z każdej robótki, sporo się nauczyłam poprzez łopatologiczne tłumaczenie koleżanek blogowych.Niestety mój stary 12 letni blox skasowany, ten jest nowy.Pozostały mi fotki w zasobach komputerach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Ula samo życie :) Tak sobie myślę, że jak by tak mój blog się skasował to niestety nie mam nic na kompie. Nawet czasami chciałabym wrócić i zrobić jakiś sweterek, który robiłam dawno temu i lipa. Teraz mam nowy komp a wzory i opisy niektórych udziergów przepadły, ech szkoda. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ja jestem też na FB ale rzadko z robotkami .Jestem tam w 3 grupach i tam prezentuje swoje czasami swoje prace.Poprzez Fb znalszłam 6 kuzynek i 1 kuzyna.Dzieciaczków zmarłej młodszej siostry mamy.Kupę lat poszukiwań a teraz się 4 juz znalazły. Miliony pytań. Mój angielski słaby. Gorąca linia.

      Usuń
    3. Masz okazję podszlifować teraz angielski :)

      Usuń
  5. Dzięki za ten post ;)
    Nie ma mnie na FB, nie ma mnie na insta, na blogu mnie coraz mniej, a posty coraz wysyłam z telefonu tak jak ten komentarz, ale i tak zdecydowanie wolę formę pisaną od obrazkowej.
    Oczywiście zdjęcia to pierwsze co ciągnie oko ale mnie ciekawi historia powstawania, inspiracje, techniki, praces twórczy ;) Lubię czytać o udziergach nie tylko je oglądać. Mój blog powstał właśnie po to żeby się dzielić pomysłami oraz jako pamiętnik szczegółów o których sama zapominam (co z czego, ile oczek, ile motków, jaki rozmiar drutów, jakie techniki, skąd wzór itp.) Bardzo mi szkoda że znaczna część dziewczyn przeniosła się do innych mediów. Rozumiem że tak jest szybciej, ale to zdecydowanie nie to samo i danie kciuka w górę nie zastąpi wymiany pomysłów w którą zdarza się w komentarzach ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za to pisane słowo :) Wiem, ze trzeba iść z postępem ;) wszędzie można napisać kilka słów, jednak na blogu bardziej utożsamiam się z osobą która go prowadzi. Rozumiem dziewczyny, które zarabiają na swojej pasji, to zawsze większa oglądalność i większy odbiór. Niemniej jednak szkoda mi, ze kilka dziewczyn, które polubiłam i chętnie zaglądałam na ich blogi wybrały już tylko
      Insta i Fb. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Notorycznie zaglądam na Twój blog, odkąd tylko na niego trafiłam. Niezmiennie podziwiam Twoje umiejętności dziewiarskie , które są uniwersalne - tak samo piękne
    są Twoje prace wykonane szydełkiem jak i te na drutach. A do tego i uszyć potrafisz!. To ważne i przydatne umiejętności. No i zaraz budzi się w czytelniku ciekawość co oprócz tego u Ciebie się dzieje, jak dajesz rade pogodzić prowadzenie domu, leszczynowego "lasu", robótkowanie, itd., itp.
    A co do blogowania- dzięki niemu poznałam kilka bardzo, bardzo ciekawych osób, kilka znajomości przeszło do życia realnego, zyskałam kilka przyjaciółek. I ta blogowa "brać" już kilka razy pomogła mi swą życzliwością w przetrwaniu bardzo ciężkich dla mnie chwil.
    Niewątpliwie życie staje się coraz trudniejsze, coraz mniej czasu mamy dla siebie i trudno tez czasem zmobilizować się do pisania, nawet gdy ten czas się znajdzie.
    Ale pisz moja kochana imienniczko jak najczęściej. Od niedawna jestem na FB , ale nie zdradzę bloga dla FB- tam jestem głównie z powodu Messengera.
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell - zaglądaj moja droga, bardzo mnie cieszą każde odwiedziny, a jeszcze bardziej, gdy mogę zamienić kilka słów z osobą tu zaglądającą. :)
      Jak ja godzę wszystko? Dobre pytanie buhaha ;) wiesz, wydaje mi się, ze jak się coś kocha robić to zawsze kilka minut się znajdzie dla swojej pasji. Dziś na przykład mam wolny dzień i jestem w domu, korzystam więc z tego i postanowiłam nadrobić zaległości blogowe. Leszczyna tylko od wiosny do późnej jesieni ;).
      Wieczory hiszpański na zmianę z aerobikiem na basenie. Oczywiście mam też gorsze dni, kiedy się źle czuję bo dopadają mnie dolegliwości, wtedy się kładę na kanapie i leżę. Ale na szczęście tych ostatnio jest bardzo mało. Do tego przeszłam na dietę vege, już od dwóch miesięcy i dzięki temu dolegliwości kilka prawie ustało. Uffff, ale się rozpisałam :) To dla nowość, bo tak naprawdę jestem dość skrytą osobą i raczej o sobie mało mówię ;). Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  7. Nie wiem, jaki masz nadzwyczajny dar, nie wiem, jaki ja mam nadzwyczajny dar, nurtuje mnie jedno - czy jest jakiś obowiązek bycia w czymś nadzwyczajnym? Wiem, że nadzwyczajność przyciąga uwagę, ale zwyczajni ludzie też muszą istnieć. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawie postawiona kwestia. Myślę, że nie ma obowiązku bycia w czymś nadzwyczajnym. Ale warto być w czymś dobrym. Każdy człowiek, nawet ten tzw. zwyczajny, ma coś, w czym jest dobry. Warto umieć uświadomić sobie swoje mocne strony, swoje zdolności, bo to buduje poczucie własnej wartości. A człowiek świadomy swojej wartości jest szczęśliwszy, tak mi się wydaje.

      Usuń
    2. Halinko tu nie chodzi o jakiś nadzwyczajny dar :) może źle to ujęłam. Każdy z nas się w czymś wyróżnia, już samo to, że się potrafi robić na szydełku lub drutach jakieś fajne rzeczy. Nie każdy przecież to potrafi, pytanie czy to zauważamy i się za to doceniamy. Bardziej ubolewam nad tym, że każdy żyje w pośpiechu i na wszystko mu brak czasu. Staram się tego unikać.

      Usuń
  8. Dla mnie blog to podstawa i nic go nie zastąpi. Życzę weny do pisania bo chce zobaczyć nowe dziergadła. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) nowe dziergadła Basiu już czekają na foto. Oby tej weny nie brakło.

      Usuń
  9. Nawet nie mogę sobie wyobrazić, że może kiedyś zabraknąc Twoich prac i Twoich wpisów. Od pierwszych dni "znajomości" z Tobą mam wrażenie (niech się nie mylę), że jesteś wesołą, pogodną optymistką. Zawsze wiem, ze Twój wpis będzie pozytywny, że chętnie dzielisz się z innymi swoimi schematami. Taką bratnią duszę poczuła w Tobie. Serdecznie ściskam i czekam , czekam, czekam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Honoratko dziękuję Ci moja droga, wiem,.że piszesz od serca. To prawda jestem optymistką i chcę nią pozostać, nawet jak mam groszy dzień. Może kiedyś ud anam się spotkać realnie, barfzo bym chciala. A kolejny wpis juz za momencik. :)

      Usuń
  10. Myślę, że każda z nas jest w jakiś sposób wyjątkowa, choć bloga zakładałam raczej z myślą o rodzaju pamiętnika dziewiarsko- kulinarnego, niż z chęci zachwycania świata własną wyjątkowością 😉. Bardzo szkoda mi tej formy, gdzie istotny jest nie tylko podniesiony kciuk, jako reakcja na "przelecenie" zdjęć wzrokiem, ale o wiele bardziej te kilka słów komentarza, ten osobisty kontakt i trochę pochylenie się nad drugą osobą, wysłuchanie i reakcja. Dlatego na pewno z bloga nie zrezygnuję i dalej będę zaglądać innym " w gary" i wtrącać moje komentarzowe trzy grosze. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Tu znajdziesz kogoś kto może być dla Ciebie przyjacielem