Marzec przywitał nas prawdziwie wiosenną aurą. Ciepłe promienie słońca od razu wywołały uśmiech na twarzy, dodały energii i obudziły we mnie chęć do działania. W powietrzu czuć już zmianę — dni są dłuższe, świat jakby jaśniejszy, a my razem z nim budzimy się do życia.
Nie trzeba było długo czekać. Sięgnęłam do pudła z włóczkami i wyciągnęłam tę najbardziej kolorową, która grzecznie przeleżała dwa sezony. Czekała na swój moment — i wreszcie się doczekała. Teraz powstaje z niej wiosenna chusta. Taka w sam raz do otulenia się podczas spacerów, kiedy jest już przyjemnie ciepło, ale ramiona wciąż proszą o lekkie okrycie.
Chustę robię francuzem, więc pracy jest sporo, a rzędy potrafią się dłużyć. Pomyślałam więc, że to idealny moment, by spróbować czegoś nowego. Zapisałam się do biblioteki z audiobookami. Do tej pory nie mogłam się do tego przekonać — zawsze byłam wierna papierowym książkom. Lubię ich zapach, szelest kartek i to uczucie, kiedy trzymam historię w dłoniach.
A jednak… coś się zmieniło. Słuchanie książek podczas robótek okazało się strzałem w dziesiątkę. Nagle czas przestał się dłużyć, a kolejne rzędy przybywają niemal niezauważenie. Wciągnęłam się tak bardzo, że zaczynam się zastanawiać, dlaczego tak długo się przed tym wzbraniałam.
Wiosna przynosi nowe kolory, nowe pomysły i — jak widać — także nowe nawyki. Czasem warto pozwolić sobie na małą zmianę. Nigdy nie wiadomo, ile radości może przynieść.
Odsluchane dwie książki. 😁



Komentarze
Prześlij komentarz
Tu znajdziesz kogoś kto może być dla Ciebie przyjacielem