.... podczas porządków w pudłach wygrzebałam sprzed roku albo i dalej oto takie znalezisko


pewnie powód był i to ważny
Faktem jest że bolerko znalazło teraz nowe miejsce na manekinie i przez cały wczorajszu dzień przechodząć zerkałam w jego stronę.
W sumie zostały tylko do zrobienia rękawy no i ściągacz bym zrobiła większy....... niewiele........... ale jak ja nie lubię kończyć takich wygrzebanych z kąta robótek :(
Pod koniec dnia postanowiłam....nie to za mocno powiedziane, pomyślałam, że może jednak skończe to w nadchodzącym tygodniu.......zobaczymy
ale nie mogło być tak, że zakończyłam dzień bezproduktywnie ;)
skoro już w tych pudłach grzebałam, to znalazłam dwa moteczki czegoś
co na szalik pasowało, co prawda krótki wyszedł,
ale zawsze to szalik........no powiedzmy szaliczek, tylko kto w nim będzie chodził?
A na koniec cukiereczek :)
dostałam w prezencie od pewnego młodego i zdolnego człowieka własnoręcznie naszkicowany obraz mojego Pawełka
Piękny obraz! Dziecko na nim jak żywe! To rzeczywiście bardzo zdolny człowiek rysował.
OdpowiedzUsuńA co do zaczętych robótek- tak to już jest,że po jakimś czasie już dany model nam się nie podoba. Wniosek jest prosty- trzeba kończyć to co zaczęte... I kto to mówi he, he...
Pozdrawiam.
prawdziwy cukiereczek... piękny portret...
OdpowiedzUsuńŚliczny portret!Och,ile ja mam takich zaczętych-leżących w szafie hi,hi to prawda ,że ciężko je dokończyć zawsze coś nowego wyskoczy
OdpowiedzUsuńoo... ciekaw jestem co się urodzi tym razem :D
OdpowiedzUsuńzapowiada się ciekawy projekt :]