piątek, 7 lutego 2014

Jak się ma wyobrażenie do rzeczywistości


kupuję wełenkę bo mi się spodobała bez żadnego konkretnego pomysłu co z niej zrobię

zachwyciła mnie wełenka, a szczególnie jej kolor 
muszę ją mieć ...kupuję...mam :)
jak już nasycę oko jej delikatnością , strukturą i kolorem powstaje pytanie - no dobra, ale co z niej zrobić?

myślę ....miało być prosto szybko i bez udziwnień - nitka jest raz grubsza raz cieńsza co nie bardzo pozwala na jakiś wzorek, najlepiej prosto na drutach od góry, będzie raz- dwa -a ja będę paradować w cudownym sweterku :)))))))

druty grubsze... ale pierwsza obawa - prosto? będzie w niektórych miejscach przy cienkiej nitce za bardzo prześwitywało - nie.... no to może ryż podwójny, golf ściągaczem...ok
zaczynam robić golf ściągaczem przy kadłubie ryżem wygląda beznadziejnie....pruje....może golf tez ryżem będzie jednolicie...robię.....ok...zostaje

kadłub żeby się nie nudziło samym ryżem wstawię na boki zwykły warkoczyk taki przeplataniec........robię........przy talii zaczynam mieć wątpliwości czy mi się podoba......noooo ale pruła nie będę robię dalej....... może na bokach zrobię ogony.... wydłuży to sylwetkę...rozdzielę warkoczyk na połowę wstawię w środek trójkąt z ryżu i będzie ok.... wiecie o co mi chodzi? 
prawda? taki żeby boki ciągnęły do dołu i były dłuższe....robię.......... pierwsza przymiarka....
beznadziejnie te ogony wyglądają w tej wersji..... 

pruję............czyli co? normalnie prosto do dołu i zakończyć?.........robię........

zostawiam na drutach na pewnej długości  i zabieram się za rękawy...zostały trzy motki....

rękawy jak się robi to same wiecie dłużą się niemiłosiernie- dobrze ze mam krótkie ręce ;) ale i tak schodzi - mają być proste dotąd aż braknie nitki....albo wyjdzie 3/4 albo cały rękaw to mi już wsio rybka lubię obie długości :) 

tu obyło się bez niespodzianek i prucia

zostało trochę nitki to pociągnę do końca tułów aż się skończy nitka
no i jest w końcu - jak wyszło spytacie? - powiem tylko - da się nosić ;) :)

jesteście tu jeszcze? chcecie fotkę? :)
jak nie to i tak wstawię ;)

sweterek w roli głównej
wełna to ...nie pamiętam bo sie dłuuuuugo robiło, ale zaraz poszukam .....o jest
DROPS ♥ You 3 13 - szmaragdowa zieleń, druty nr 5






 no i jeszcze moja skromna osoba w owym sweterku który dał mi popalić ;)


czy wy macie podobnie, zdarza wam się taki zakup? podzielcie się swoimi doświadczeniami :)

33 komentarze:

  1. Bardzo fajny. Kolorystyka robi tu cała robotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda wystarczy sam kolor i z górki ;)

      Usuń
  2. Fajny sweterek:) kolorek cudny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) w kolorze zakochałam się od pierwszego spojrzenia :)

      Usuń
  3. Rewelacyjny sweterek :-) Bardzo podoba mi się kolor i fason. A najważniejsze, że da się nosić :-) dla mnie to najważniejsze :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - o to w tym chodzi żeby się dało nosić ;) :)

      Usuń
  4. Bardzo bliska jest mi ta opowieść :) Mam całe pudła wełenek, bo kupiłam, bo mi się podobały, bo COŚ z nich zrobię. Dropsa For you też mam :)
    A Twój sweterek wyszedł całkiem fajny. I kolorek super.
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to nawet niewiesz jak mi ulżyło ;) :)
      zawsze to rąźniej jak się wie że gdzieś jest ktoś jeszcze tak samo pozytywnie zakręcony ;)

      Usuń
  5. oj skąd ja to znam.:) u mnie czesto jest prucie jednak jak nie jestem przekonana ze bede nosiła owe cudo .:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) tyle prucia to bez względu na wszystko bym nosiła ;)

      Usuń
  6. No i fajny wyszedł, kolor boski:)) ja kupując wełnę często mam nawet pomysł na to co zrobię ...a potem się rozmyślam:) cóz kobieta zmienną jest:)) i podobno tylko krowa nie zmienia zdania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie mnie często się zdarza w trakcie robótki zmieniać koncepcje ;)

      Usuń
  7. farciara,bo skończyła,sweterek fanie wyszedł,nawet nie ciaty!!Ja zaliczam kolejne prucie bleee,a tak dobrze żarło i zedchło :o( U mnie happy end-u na razie nie będzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak też bywa - nie myśl sobie ze tylko u Ciebie :P

      Usuń
  8. Cudny sweterek:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, też tak miałam ostatnio, i w dodatku na samym końcu całość sprułam. Leżą teraz kłębki i czekają na kolejne natchnienie. Włóczka mi się nieodmiennie podoba :)
    pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to masz trochę więcej roboty ale jak nabierze mocy urzędowej to działaj dalej :)

      Usuń
  10. Sweterek bardzo mi się podoba ma piękny kolor. Może i trochę Cię wymęczył, ale liczy się efekt końcowy. I najważniejsze ,,da się nosić,,
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. da się nosić i noszalny bedzie :)))))

      Usuń
  11. Nie tylko da się nosić,powiedziałabym że w końcu bardzo fajny sweterek wyszedł:))Też na ogół kupuję włóczke bo mi się spodobała a potem kombinuję co by z niej zrobić:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest nas wiecej w grupie zawsze raźniej ;) :)

      Usuń
  12. ale mi literek pozjadało łoj!Miało być nie wyszedł ciapaty :o)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sweterek wyszedł fajny :) ,a co do włóczek, no cóż ja tylko w ten sposób kupuję włóczki, bo ładne ,bo promocja ,bo wyprzedaż ,bo na coś przerobię :), a potem mam niezły zgryz co ma z tego powstać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj oj ile tego u mnie leży ;) :) chociaż ostatnio sobie szlaban twardo zrobiłam - zobaczymy

      Usuń
  14. Ślicznie wyszło:) a tak z włóczkami mam zawsze. Pokazywałabym więcej robótek, ale co jak większość czasu zajmuje mi prucie:(.

    OdpowiedzUsuń
  15. te niedokończone też pokazuj ;) bedzie większa mobilizacja ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sweterek wyszedł bardzo fajny. Ja mam trzy kufry włóczki, resztek i różnych niteczek. Wszystko na wagę złota ;-)))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na wage złota mówisz - skąd ja to znam :)

      Usuń
  17. Wymęczył Cię ten sweterek, oj, wymęczył! Ale wyszedł naprawdę fantastyczny!
    Ja mam podobnie, zaczynam robótkę i gdy tylko zobaczę, że nie tak wychodzi jak chcę, to pruję. Zaczynam znowu i znowu pruję, a potem - czasami odkładam na kilka nawet miesięcy. W ten sposób powiększają mi się zapasy niedokończonych robótek, sprutych udziergów i przybywa zasób nowych włóczek, które czekają w kolejce na zajęcie się nimi.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonka to nazwała -
      UFO oznacza UnFinished Objects - czyli "Niedokończone Objekty"
      bardzo trafnie ;)

      Usuń
  18. Mamy,mamy takie robotki.U mnie lezy caly sweter do sprucia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sweterek świetnie wygląda długi i przytulaśny i kolorek taki ładniutki :)) Pozdrawiam cieplutko Viola.

    OdpowiedzUsuń

Tu znajdziesz kogoś kto może być dla Ciebie przyjacielem :)