Nadrabiam trochę zaległości. Jeszcze przed urlopem, w ramach wyrabiania resztek, powstały u mnie dwa małe wdzianka. Jedno dla 11-miesięcznego maluszka, a drugie dla wnusi — z tych samych resztek udało się jeszcze zrobić kamizelkę. Trzeci sweterek zrobiłam dla wnusia. I tutaj postanowiłam trochę poeksperymentować. Zamiast wrabianego wzoru wyszyłam lokomotywę. Powiem Wam jednak szczerze, że zdecydowanie bardziej odpowiada mi wrabianie. Z wyszywania nie jestem do końca zadowolona, ale spróbowałam i przynajmniej już wiem, że to chyba nie moja bajka. Trochę kolorowych resztek jeszcze zostało, ale na razie wędrują do pudła. Może kiedyś przyjdzie na nie odpowiedni moment. A teraz pora na większy projekt. Już od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie kolejny rozpinany sweterek. Włóczka już przyszła, tylko cały czas się zastanawiam, czy nie dodać do niej cienkiej nitki moheru. I tak się zastanawiam, i zastanawiam… a włóczka leży i czeka. W międzyczasie powoli ogarniam warzywniak ...
Tu włóczka żyje własnym życiem, oczka się gubią, a bałagan jest w pełni kontrolowany.”